RUINY ZESPOŁU KAFLARNI I PAPIERNI W MACHORACH
Opis popularnonaukowy
Znając żelazną przeszłość Doliny Czarnej, ruiny zespołu kaflarni i papierni w Machorach łatwo wziąć za pozostałość dawnej huty. To tylko część prawdy. W historii tego miejsca najpierw pojawia się wielki piec i fryszerki, potem pudlingarnia, a dopiero później zakład, z którym dzisiejsze mury są związane najściślej: kaflarnia i papiernia.
Machory należały do przemysłowego krajobrazu Doliny Czarnej już bardzo wcześnie. W XVI wieku istniała tu kuźnica wodna, a pod koniec XVIII wieku działał wielki piec zaopatrywany rudą żelaza wydobywaną w okolicy. Źródła mówią też o trzech fryszerkach, w których surówkę dalej przerabiano. Nie była to więc pojedyncza, prowincjonalna kuźnia, lecz fragment większego układu górniczo-hutniczego, jaki przez stulecia rozwijał się w zachodniej części Zagłębia Staropolskiego.
W 1833 roku Machory weszły w nowy etap. Uruchomiono tu pierwszą w Królestwie Polskim pudlingarnię żelaza, a projekt jej pieców przygotował Wojciech Krygier. Był to moment ważny nie tylko lokalnie. Pudlingowanie pozwalało przerabiać surówkę na żelazo kowalne nowocześniejszą metodą niż wcześniejsze technologie fryszerskie. Przez pewien czas Machory należały więc do najbardziej interesujących technologicznie punktów regionu. Ten hutniczy rozdział trwał jeszcze przez kilka dziesięcioleci, ale z czasem zaczął przegrywać z nowymi realiami przemysłu: wydajniejszymi piecami opalanymi koksem i rosnącą konkurencją nowocześniejszych ośrodków.
Właśnie wtedy nastąpiła kolejna przemiana Machor. W 1898 roku Ludwik Bayer uruchomił tu fabrykę kafli i tektury. Nie oznaczało to jeszcze natychmiastowego zniknięcia całego wcześniejszego zaplecza hutniczego, ale wyraźną zmianę profilu miejscowego ośrodka przemysłowego. Od tej pory obok żelaza coraz większe znaczenie zyskiwała glinka wykorzystywana do produkcji kafli. Do produkcji kafli wykorzystywano białą glinkę wydobywaną na miejscu oraz margiel sprowadzany z innych części Polski. Źródła podkreślają, że fabryka szybko stała się jednym z ważniejszych zakładów tego typu w zaborze rosyjskim, zatrudniała około 200 pracowników i miała własne składy sprzedaży w Warszawie, Łodzi, Petersburgu, Moskwie i Odessie. Machorowskie kafle trafiały bardzo daleko - aż na stacje kolei transsyberyjskiej.
Dzisiejsze ruiny zespołu kaflarni i papierni są więc przede wszystkim śladem tego późnego, ceramicznego wcielenia Machor. Zachowały się budynki fabryczne bez dawnego wyposażenia, fragmenty kominów i sklepień oraz dobrze czytelny system wodny, który doprowadzał energię do zakładu. W okresie międzywojennym pracował tu generator, a do jego napędu wykorzystywano turbinę Francisa, wcześniej związaną z walcarkami. To ważny szczegół, bo dobrze pokazuje ciągłość miejsca: zmieniały się surowce i wyroby, ale nadal decydowały o nim te same podstawowe warunki - rzeka, spiętrzenie wody, technika i dostęp do złóż zasobów naturalnych wydobywanych lokalnie. Dziś obiekt pozostaje ruiną, ale nawet oglądany z zewnątrz pozwala zobaczyć, że w Machorach nie zachował się pojedynczy budynek, lecz materialny zapis kilku kolejnych epok przemysłowych.
Lokalizacja i dostęp
Ruiny figurują pod adresem Machory 26A, 26-242 Machory. Są widoczne na trasie przejazdu przez Machory, drogą z Kołońca do Maleńca.
Zagospodarowanie
Brak
Zobacz na mapie